poniedziałek, 5 października 2015

06,,Dziwne...''

     Co ja właściwie robię?! Przecież zerwaliśmy!
Lekko odepchnęłam chłopaka od siebie, wracając do rzeczywistości.
-Tommy...-zaczęłam, spuszczając wzrok.
-Wiem. To nie to samo co kiedyś... Nasze uczucia wyparowały. Ale pozostało nam coś ważniejszego...- Wow! od kiedy mój Thomas mówi w taki sposób?- Przyjaźń?- Spytał, nadal mnie obejmując w pasie.
-Przyjaźń.-Uśmiechnęłam się szeroko i wyciągnęłam rękę w stronę chłopaka, którą uścisnął.
 -No nareszcie!- Usłyszałam za sobą donośny głos Dylana. Odwróciłam się. Był co najmniej wściekły. Zacisnął pięści i szedł powoli w stronę chłopaka. Wiedziałam, że zaraz zdarzy się coś nieprzyjemnego.
-Dylan.-Powiedziałam ostrzegawczym tonem i stanęłam przed Thomasem.
-Co?-Zapytał, jakby nie wiedział o co chodzi.-To już nie wolno mi witać gości?- Uśmiechnął się niewinnie.-Dylan O'Brien.
-Thomas Sangster.- Wymienili uścisk dłoni. Jakby znikąd pojawił się też Daniel i przywitał się. Ale nie zrobił tego tak jak brązowooki. Zrobił to tak jakby już się poznali.
 -I jak?- Zwrócił się do mnie.- Podoba ci się niespodzianka?- Przez chwilę się zastanawiałam o co mu chodzi. Połączyłam to wszystko w całość.
-Ty go tu sprowadziłeś?- Spytałam nie dowierzając. Kiwnął przecząco głową.- Ja tylko pomagałem.- Uniosłam pytająco brew. To już nie wiem o co chodzi. Może to sprawka Dyla? -Theo jest sprawcą. Kiedy powiedział, że chodzi o Thomasa Sangstera, przypomniałem sobie, że przecież go znam... Więc postanowiliśmy zadzwonić... I bum! Masz swojego chłopaka.- Wyjaśnił, zadowolony. Nagle oblała mnie fala szczęścia i rzuciłam się chłopakowi na szyję. Wyszeptałam mu do ucha ''dziękuję''. Było to zarazem dziwne i słodkie;
-A skoro mówimy już o Theo, to... gdzie on jest?- Zapytałam, nie przestając się szczerzyć. Wzruszył ramionami.
-Na randce.- Odparł.
 Chwila... Theo Raeken. Na Randce?!  Jak on mógł mi nic nie powiedzieć?! Przecież się przyjaźnimy!
-Z kim?- Spytałam, próbując ukryć swą wściekłość.
-Z jakąś brunetką...- Urwał myśląc.-Z Lucy.-Dokończył.
 O. Mój. Boże! nie przypuszczałam, że stanie się coś takiego. W prawdzie Raeken mi mówił, że z Luc jest niezła laska, ale nawet mi przez myśl nie przeszło, że oni razem!
-Jesteś zła z tego powodu?- Zapytał ciągnąc mnie na bok, z dala od reszty.
-Nie.-Odpowiedziałam. Zmarszczył czoło nie dowierzając.- Może troszkę. To co czuję, to bardziej żal niż złość. Jest mi troszkę przykro z tego powodu, że ani jedno ani drugie mi nie powiedzieli. Przecież się przyjaźnimy i mówimy sobie o wszystkim.- Poczułam lekkie ukłucie w sercu. Czułam się zdradzona. Taki drobiazg sprawia, że mam wątpliwości co do szczerości innych, względem mnie.
-Może nie powiedzieli ci, bo bali się, o to jak zareagujesz?- Wzruszyłam ramionami. Mam już dosyć tego tematu. Tommy przyjechał. To jest teraz najważniejsze.
Podszedł bliżej, spojrzał na mnie zatroskanym spojrzeniem i zamknął w przyjacielskim uścisku, który odwzajemniłam.
-Dzięki.-Wyszeptałam tak cicho, że nie mógł tego usłyszeć.
Odsunął się ode mnie i zajrzał mi głęboko w oczy.
-Lepiej ci?- Uśmiechnął się ciepło. Ponownie wzruszyłam ramionami.
-Niewiele.- Odwzajemniłam uśmiech.- Jak mnie jeszcze przytulisz, to na pewno poczuje się lepiej.- Powiedziałam, na co odpowiedział śmiechem i to zrobił. Tym razem bardziej czule. I na pewno nie tak jak przyjaciel obejmuje przyjaciółkę. To było bardziej uczuciowe. Chciałam zatrzymać czas, aby ta chwila trwała jak najdłużej. Potrzebowałam jego bliskości... Jak powietrza.
Dziwne.... Takie samo uczucie pojawiało się przy Dylanie. Czyżby to zwiastowało coś złego? Z pewnością.
Po raz kolejny dzisiaj, zamarliśmy patrząc sobie w oczy. Nasze twarze były niebezpiecznie blisko siebie. Jego usta z każdą sekundą były coraz bliżej moich. Czas jakby stanął w miejscu. Czyż właśnie nie tego chciałam? Kto wie? Kiedy jego idealnie różowe usta miały musnąć moje, gwałtownie odwróciłam twarz i napotkał mój policzek. Chłopak mruknął coś pod nosem, zdziwiony i po prostu zrobiło się cicho i niezręcznie. Pewnie dziwicie się czemu tak postąpiłam. Otóż, nie wiem, okej? Po prostu poczułam, że nie mogę i spanikowałam. Problem tkwi w tym, że chyba zaczynam coś do niego czuć... Coś większego. Teraz zastanawiacie się, w czym tkwi problem? Chodzi o Dylana. Tak, tego zakochanego w sobie, idealnego dupka. Chyba czuję coś do nich obydwu... Mówiąc szczerze jeszcze nie byłam w takiej sytuacji. Chyba potrzebuję poważnej rozmowy... Normalnie pogadałabym z Rose, Emily bądź Lucy, ale Hall ma szlaban, dosłownie na wszystko, Ems pokłóciła się z Joshem, więc nie mam serca jej zawracać głowy swymi problemami, a Luc jest na randce z moim przyjacielem. Teraz do wyboru mam Rebel albo Jake'a, ale chyba postawię na Reb.
 -Przepraszam. Nie powinienem.- Powiedział spuszczając wzrok. Cofnął się, jednocześnie zabierając ręce z moich bioder.
-Nic się nie stało. Na prawdę.-Odpowiedziałam półszeptem.- To... ja może... już wrócę do Thomasa.- Przytaknął. Widziałam smutek w jego oczach. Idiotko, dlaczego nie dałaś się pocałować?

 Dzisiaj był jeden z najbardziej stresujących dni w moim życiu; Dzień Eliminacji do Mistrzostw Świata A cappella! Bardzo się stresuję. Najgorsze jest to, że miesiąc temu miał być koncert R5, ale został odwołany z niewiadomych powodów.
  Ostatnie dwa tygodnie były na prawdę ciężkie; Od dziewiątej do piętnastej, zajęcia na uczelni. Od piętnastej trzydzieści do siedemnastej trzydzieści, próby zespołu i od osiemnastej do dwudziestej czterdzieści pięć, praca. I tak przez cały czas. Zawsze z trudem doczekiwałam weekendu. Miałam bardzo mało czasu na jakikolwiek odpoczynek. Z resztą jak każdy z moich współlokatorów; Nie mięliśmy nawet czasu na gotowanie, przez co żywiliśmy się tylko pizzą i innymi Fast Foodami.
   Czekałyśmy za kulisami. Ręce trzęsły mi się niemiłosiernie. Anna co chwila próbowała mnie ''uspokoić'', mówiąc ''Lepiej tego nie zawal'' albo ''Tylko się nie zrzygaj!''.
   Ze sceny zeszli nasi... Jakby to powiedziały nasze liderki... ''Rywale'' z The Treblemakers. Zauważyłam Jake'a, który całkiem nieźle wypadł i przybiliśmy piątkę. Oczywiście to nie umknęło uwadze Anny. Posłała mi tylko karcące spojrzenie i gdy chciała już coś powiedzieć, zostałyśmy wypchnięte na scenę.
Z każdą chwilą czułam gule rozrastającą się w moim gardle.
-Zaraz zwrócę śniadanie.- Szepnęła do mnie roztrzęsiona Lucy.
-Będzie dobrze.-Odparłam również szepcząc. Czemu ja się oszukuję?! Za chwilę rozbłysną reflektory, a ja zrzygam się na widownie! Albo nie będę w stanie wydusić z siebie żadnego dźwięku!
  W jednej chwili zrobiło się jasno. Dziewczyny stały już ustawione odpowiednio, a ja momentalnie schowałam się na sam koniec.
Robiłyśmy dokładne wszystko, tak jak na próbach. Na widowni widziałam wszystkich moich przyjaciół. Z wyjątkiem... Daniela... Mówił mi, że musi dłużej zostać w pracy, ale miałam maleńką nadzieję, że zdąży. Ale chyba się pomyliłam. Dylan cały czas się do mnie szczerzył, wymachiwał rękoma albo wskazywał, w gdzie mam stanąć.
Gdy przyszła moja kolej zaśpiewania kawałka piosenki ,,Don't You'', ponownie spojrzałam na puste miejsce i poczułam lekkie ukłucie w żołądku, ale w porę się otrząsnęłam i udało mi się.

Siedziałam w swojej garderobie i się przebierałam, gdy rozległo się pukanie. Usłyszałam ciche ''Mogę wejść?''. Otworzyłam drzwi. To był Dyl. Jak zwykle z tym swoim głupkowatym uśmieszkiem.
-Och E! Wypadłaś niesamowicie! Błyszczałaś jaśniej niż jakakolwiek gwiazda! I ten twój piękny głos!- Rzucił się na mnie, mocno obejmując.
-Ugh! Dylan, czegoś ty się naćpał?- Zapytałam rozbawiona.
-Ty jesteś moim narkotykiem. Uzależniasz dziewczyno!- Odparł, również się śmiejąc.- Na serio.- Powiedział z poważną miną.
-Jesteś głupi.- Stwierdziłam odsuwając się od chłopaka. Wzięłam swoje rzeczy i wyszliśmy z pomieszczenia.
-Wiem. Ale to jeden z powodów, dla których mnie kochasz.- Pokręciłam głową z dezaprobatą, na co się zaśmiał. Oplótł ramię wokół mojej talii i poszliśmy w kierunku wyjścia, gdzie czekała na nas cała reszta. Spojrzałam na niego kątem oka. Uśmiechał się. Tak cholernie seksownie się uśmiechał... Ugh! Czemu ja zauważam takie rzeczy? Nie powinnam się na niego gapić! Na Sharmana też nie! Muszę się ogarnąć. I to jak najszybciej.
                             **********************************************
Heeej, to jaaa i moje ukulele! XD
No to witam w kolejnym rozdziale! Tym razem jest nie sprawdzony, końcówka pisana na szybko, więc z góry sorry za błędy.
Mam nadzieję, że nie jest tak beznadziejny jak mi się wydaje... ale klnę się na Dylana, że następny będzie lepszy!
(Będzie się działo! Huehuehuehue xD)
PAMIĘTAJ ABY ZOSTAWIĆ COŚ PO SOBIE (w cale nie mówię o komentarzu... jak mogłeś/łaś o tym pomyśleć... xD)
xoxo <3



 

   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Layout by E(L)MO