*Dylan*
Zjawiła się jakby znikąd. Zmierzała w moją stronę, a ja w jej...Chwilę tańczyliśmy. Zbliżyłem się do niej na tyle, że stykaliśmy się nosami. Moje usta prawie dotykały jej. To miała być ta chwila...miałem ją pocałować, a ona by o tym pamiętała... i nie mogła zapomnieć. Już nic nie mogło nam przeszkodzić...
Daniel przyciągnął ją w swą stronę i zrobił to co ja zamierzałem. A najgorsze było to, że ona nie protestowała... Czułem się jakby ktoś wyrwał mi serce i rozerwał je na drobne kawałeczki...Miałem ochotę zmiażdżyć mu czaszkę...,albo jeszcze gorzej...Chciałem żeby cierpiał. Byliśmy dla siebie jak bracia...a on zrobił coś tak...Niewybaczalnego...Odkąd przekroczyła próg naszego mieszkania wiedziałem, że będziemy razem. Daniel też coś do niej czuje...Ale nie mogę zawszę mu ustępować. Od początku naszej przyjaźni mamy taką zasadę, że który pierwszy zobaczy dziewczynę, drugi nie ma prawa mu jej odbić.
Podbiegłem do nich, wyrywając ją z objęć tego łajdaka i powiedziałem to co czuję. Oznajmiła mi, że ma to gdzieś...Kocha Sharmana i nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Łzy spłynęły mi po policzkach. Krzyczałem jej imię, na całe gardło. Nie mogąc się z tym pogodzić.
*Erica*
Wpadłam do jego pokoju słysząc jak mnie woła. Zdziwiłam się, ponieważ jeszcze spał. Przewracał się z boku na bok. Szarpał się z kołdrą. Miał koszmar.
Uklękłam przy jego łóżku, dotykając jego ramienia.
Podniósł się tak szybko, jakby coś go oparzyło. Spojrzał na mnie zeszklonymi oczami. Uśmiechnęłam się przyjaźnie i przytuliłam go.
-Co ci się śniło?-Zapytałam, kładąc się koło chłopaka.
-Nic takiego.-Położył się na lewym boku, tak, że teraz nasze twarze były na przeciw siebie.
-Czemu kłamiesz?
-Dlaczego tak uważasz?-zdziwił się.
-Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie.- mruknęłam.-Wiem kiedy nie mówisz prawdy.
-Tak?
-Tak.-Oznajmiłam, wyrywając mu poduszkę spod głowy.-Wtedy słodko się uśmiechasz.-szepnęłam, licząc, że nie usłyszy. Puścił do mnie oczko, przejmując poduszkę. Wyrywaliśmy ją sobie nawzajem, łaskocząc i głośno się śmiejąc.
-Dobra- uśmiechnął się.-Przyjmuję twoje przeprosiny.-oznajmił dumnie. Bałam się, że nie zaczai o co chodzi i będę musiała wypowiedzieć to okropne słowo. Została mi jeszcze jedna osoba.... w sumie dwie. Daniel i ten barman...jak on miał?...Aron? Może Zach? To nie istotne.
Opuściłam jego pokój. Dopiero teraz spostrzegłam, że nie miał koszulki. Miałam wielkie szczęście....
Szykowałam notatki na zajęcia, w swojej sypialni, kiedy Emily zawołała mnie na śniadanie. Wszyscy siedzieli już w kuchni przy stole. Zajęłam miejsce pomiędzy Danielem i Theo. Sięgnęłam po masło i posmarowałam pieczywo. Sharman gadał o filmie, który leciał wczoraj w telewizji. Śmiałam się z niego, ponieważ opowiadał to z takim wczuciem. Mówił co mu się podobało, a co było totalnie do kitu.
Każdemu mojemu ruchowi uważnie przyglądał się Dylan. Obserwowałam go kontem oka, nie przestawał nawet na chwilę. Jego spojrzenie stawało się intensywniejsze, gdy rozmawiałam z chłopakami.
-Mam coś na twarzy?- spytałam znienacka, przejeżdżając dłonią po policzku.
-Nie.- wzruszył ramionami.
-To czemu się tak patrzysz?
-Podziwiam piękno.-odparł lekko przekrzywiając głowę. Wyglądał tak słodko! Jak szczeniaczek! Lekko się zarumieniłam, co chyba każdy zauważył.
Reszta się zmyła, więc zostałam sama z Emily i pomagałam jej posprzątać.
-Ej! Mogę cię o coś zapytać?..
-Jasne! Wal śmiało.-Związała włosy gumką.
-Nie uważasz, że Davis jest jakiś dziwny?-Zaśmiała się, jakby moje pytanie było totalnym absurdem.
-Nie.-Machnęła ręką.- On tylko jest taki na początku... Później jest potulny jak baranek.
-Dziwi mnie tylko to, że wie naprawdę, dużo rzeczy o wszystkich...
-Zna podstawowe informacje...- ucięła.
-Mi powiedział znacznie więcej...-bąknęłam.
W tej samej chwili, do kuchni przylazł Theo. Stwierdziłam, że najlepiej będzie jak rozmowę dokończymy później, albo nigdy.
Poszłam pod prysznic. Tak jak zawsze nie obyło się bez śpiewania. W sumie to śpiewam tylko wtedy... ewentualnie, kiedy nikogo nie ma w domu.
Od dawna mam nieustające wrażenie, że ktoś mnie obserwuje... Chyba popadam w paranoję..., a stąd już tylko jeden krok do alkoholizmu. Na szczęście mam jeszcze muzykę. Ona mnie uspokaja i relaksuje, a śpiewanie sprawia, że czuje się wyjątkowo, tak samo fotografowanie. W domu rodzice wieszali prawie każde zdjęcie zrobione przeze mnie. Najczęściej były to kwiaty.
*Dylan*
...- Mówię ci ona tego chce!- Jak trudno tej dziewczynie coś wytłumaczyć! Łatwiej byłoby się dogadać z psem!
-Ale nam odmówiła!- Mówiła tak głośno, że musiałem oddalić telefon od ucha.
-Słuchaj,- Zacząłem łagodniej.- Przed chwilą sam słyszałem... Chyba potrzebujecie kogoś utalentowanego?
-Tak..., ale Anna nie jest co do niej przekonana. Mówi, że nie pasuje do nas.
-A czy macie już kogoś?- zapytałem, lekko poirytowany.
-Nie...Niech chociaż przyjdzie na casting. Jak nam się spodoba, wtedy podejmiemy decyzje.- No! To mam z górki. Teraz wystarczy sprzedać Erice dobre wieści. Mam nadzieję, że się ucieszy. Na wszelki wypadek zarezerwuje sobie miejsce w szpitalu.
*Erica*
Kiedy weszłam do sali, Myślałam, że Profesor będzie w złym humorze, z powodu mojej ucieczki. Ale potraktował mnie tak jak resztę studentów; Odpowiedział kiwnięciem głowy na moje ''Dzień dobry''.
Tematem dzisiejszych zajęć był ''Monolog''. Miałam ochotę opuścić pomieszczenie, gdyż rozmawiał z nami jak z dziećmi. Tak w sumie nawet go nie słuchałam. Rozmawiałam po cichu z Hale. Mówiła o jakimś castingu do tej grupy A cappella; The Bellas. Ja jak zawsze miałam pecha... Dziś jest ostateczny termin wybrania zajęć dodatkowych, a nic nie przykuło mojej uwagi.
Byłam już przy drzwiach, lecz znów zostałam zatrzymana przez Davisa.
-Pozwolisz, że dokończę to co mam ci do powiedzenia...
-Czyli co?!- Przerwałam mu.-Ten stek bzdur?!- unosłam głos.-W ogóle, skąd pan to wszystko wie?!
-Ponieważ...-Wziął głęboki oddech.
-Ponieważ co?!-Wcięłam zirytowana.
Do sali wszedł Dylan. Na prawdę, dziękuję ci za to boże. Jeszcze chwila i nie wytrzymałabym. Nie wiem co ma mi do powiedzenia i szczerze mam to gdzieś. Bo co on może mi takiego powiedzieć?! Że jestem adoptowana?! Albo ma jakąś obsesję na punkcie swoich uczniów?!
-Cześć.- przywitałam się całując go w policzek.
-Czemu tak krzyczysz? Oblałaś zajęcia? Mogę...
-Nie!- Wtrąciłam szybko.- Nie o to chodzi.- Posłałam mu blady uśmiech.
-Okej...- Zaśmiał się, przeczesując włosy ręką.
-Widzę Dylan, że już poznałeś pannę Reyes.- Spojrzał na chłopaka i uniósł dwukrotnie brwi.
-Tak się składa, że razem mieszkamy.- Odparł dumie, obejmując mnie jedną ręką w talii. Miałam ochotę go udusić, ale...nie można się na niego za długo gniewać!
Dylan kazał mi zamknąć oczy. Posłusznie wykonałam polecenie. Nie miałam pojęcia dokąd mnie prowadzi. Ciągle powtarzał, żebym mu zaufała.
W końcu się zatrzymaliśmy.
-Już możesz otworzyć.-Zrobiłam co kazał. Rozejrzałam się dookoła. Staliśmy na scenie. Takiej jak w teatrze, tylko trochę mniejszej. Na wprost widziałam tylko czerwoną kotarę.
-O co chodzi? Co my tu robimy?- Zapytałam, będąc jeszcze w lekkim szoku.
-Mogę cię o coś poprosić?- podszedł do mnie, ujął moją dłoń i spojrzał głęboko w oczy. Uśmiechnęłam się na znak zgody. Nie przerywając podróży po wnętrzu jego duszy.
-Zaśpiewasz mi?- zapytał. Potrząsnęłam przecząco głową, zabierając rękę i chowając do tylnej kieszeni legginsów.
-Żartujesz sobie ze mnie?!- warknęłam, najwyraźniej spodziewał się mojej reakcji, bo nie wyglądał na zaskoczonego.
-Wiem, że masz lęk przed występami publicznymi, ale proszę, zrób to dla mnie.- Posłał mi wzrok bitego szczeniaczka, licząc, że się zlituję. Co mu tak na tym zależy?
-A skąd możesz to wiedzieć? Ty też masz obsesję na moim punkcie?!- Skrzyżowałam ręce na piersi i odwróciłam się tyłem do przyjaciela, unikając jego błagającego wzroku.
-Wiem więcej niż myślisz.- mruknął. Mimo, że nie widziałam jego twarzy, wiedziałam, że się uśmiecha.
-Dobra! Zrobię to, ale... nie za darmo.
-Zrobię cokolwiek będziesz chciała.
-To co mam zaśpiewać?- Westchnęłam.
-Born This Way. Znasz?-Jego głos był pełny nadziei. A w oczach dało się zauważyć iskierki, zwiastujące radość i ekscytację.
-Piosenka fajna, lecz nie podoba mi się jej przekaz.-Odparłam przewracając oczami.
-Gdybym to ja miał wybierać, na pewno była by inna...-Ciekawe co miał na myśli...Ten koleś to jedna, wielka, chodząca zagadka. Nie wiem jakim cudem, się z nim przyjaźnię.
Wzięłam głęboki wdech. Zamknęłam oczy.
-My mama told me when I was young
We are all born superstars
She rolled my hair and put my lipstick on
In the glass of her boudoir
"There's nothing wrong with loving who you are"
She said, "'Cause he made you perfect, babe"
"So hold your head up, girl and you you'll go far
Listen to me when I say"
I'm beautiful in my way
'Cause God makes no mistakes
I'm on the right track, baby
I was born this way
Don't hide yourself in regret
Just love yourself and you're set
I'm on the right track, baby
I was born this way
Ooo, there ain't no other way
Baby, I was born this way
Baby, I was born this way
Ooo, there ain't no other way
Baby, I was born this way
I'm on the right track, baby
I was born this way
Gdy otworzyłam oczy, kotara była odsłonięta. Na widowni siedziało około czterdzieści osób, które klaskało i pogwizdywało. Kilka nawet stało. Przepełniona byłam adrenaliną. Nigdy w życiu nie odczuwałam tylu emocji na raz. Nadal nie wiedziałam co się dzieje.
Z jednej strony chciałam uściskać O'Briena i mu podziękować, a z drugiej go zabić.
W śród ludzi na widowni, szukałam tego podstępnego i tak kochanego głupka. Zamiast niego zauważyłam, te dwie dziewczyny, które zachęcały mnie i Lucy do dołączenia do ich grupy. No właśnie. Koło nich nie siedział nikt inny jak Hale i kilka innych dziewczyn. Zapewne członkiń The Bellas.
Schodząc ze sceny natknęłam się na człowieka odpowiedzialnego za to wszystko. Rzuciłam mu się na szyję. Moja radość była nie do opisania.
-Jak mogłeś mi to zrobić?- Uderzyłam go lekko w ramię i ponownie się do niego przytuliłam.
-Tak wyszło. Po prostu nie mogłem pozwolić, abyś zmarnowała taki talent.
-Dlatego podstępem mnie tu zwabiłeś?-Kiwnął głową.-A co jak mnie nie przyjmą?
-Wtedy znajdziemy ci coś innego.
-Dziękuję.-Szepnęłam, wtulając twarz w jego klatkę piersiową.
***
No to witam w kolejnym rozdziale. Mówiąc szczerze, tak średnio mi się podoba :/ Ale obiecuję, że piąty będzie lepszy.
UWAGA! Następny rozdział będzie później, ponieważ, Wyjeżdżam 17 i wracam 24 :/ Także troszkę, będziecie musieli poczekać.
Zapraszam do komentowania :3 xoxo.

już nie mogę się doczekać :)) zapraszam też do mn dopiero zaczynam :)
OdpowiedzUsuńsuper nie mogę doczekać się następnego.. po prostu kocham i jeszcze jest Dylan <3 świetna robota
OdpowiedzUsuń