sobota, 8 sierpnia 2015

03,, Czy my się znamy?!''

      Cały czas myślałam o tej sprawie z Dylanem. Dopiero teraz się zorientowałam, że jesteśmy już na miejscu.
 No, no powiem wam szczerze, że dziedziniec jest po prostu przepiękny! Postarali się! Wszystko było w idealnym stanie. Drzewa, krzaki, nawet pomnik (zapewne założyciela tego miejsca). Masa studentów uczących się na trawie, ławkach... I ten olbrzymi budynek! Przecież ja się tu zgubię! Rozejrzałam się dookoła....Moi przyjaciele już sobie poszli. Wspaniale!
  Nagle poczułam czyjś oddech na szyi. Odwróciłam się gwałtownie. Stał przede mną średniego wzrostu chłopak o ciemnych włosach, brązowych oczach. Patrzył się na mnie...tak dziwnie...od razu skumałam, że może być nie przyjemnie. I nie myliłam się. Gdy próbowałam odejść, złapał mnie za nadgarstek...a raczej szarpnął i przyciągnął do siebie.
-Hej księżniczko! wybierasz się gdzieś?- Próbowałam wyrwać się z jego objęcia, ale bezskutecznie. Zaczął mnie obmacywać i całować.
-Zabierz te łapy idioto!- Wrzasnęłam próbując uderzyć go w twarz, ale się nie udało. Zanim się zorientowałam staliśmy już w jakimś pustym zaułku. Krzyczałam, ale to nie zwróciło niczyjej uwagi.
  Ktoś szarpnął napastnika do tyłu, z taką siłą, że ja też poleciałam do tyłu, ale w przeciwnym kierunku. Uderzyłam tyłem głowy w ceglaną ścianę. Osunęłam się powoli, siadając na ziemi.
 Ocknęłam się na rękach Daniela. Staliśmy przed beżowymi drzwiami. Spojrzałam na niego ze zdezorientowaniem, a on lekko się uśmiechnął.
-Nieźle oberwałaś. Już wszystko dobrze.-Weszliśmy do środka. Pomieszczenie całkowicie pokryte było bielą. Przy niedużym biurku siedziała ciemnowłosa kobieta, na oko po czterdziestce.
-Matko boska!- Krzyknęła, machając rękoma w nieokreślony sposób.-Danielu, jak ja cię dawno nie widziałam!
-Potrzebuję pomocy.- Odparł lekko mnie unosząc do góry. Dopiero teraz zwróciła na mnie uwagę.
-Co się stało?- Wskazała Chłopakowi leżankę, na której mnie położył.
-Uderzyła głową w ścianę...
-Nie ciebie pytałam.-Wtrąciła. Skrzyżował ręce na piersi udając obrażonego. Kiwnęła do mnie głową.
-Tak w sumie....to nie wiem. Pamiętam jedynie jakiegoś chłopaka, zaułek...i nic. Kompletną ciemność. Jakbym spała...Potem ujrzałam Sharmana...-Ponownie pokiwała głową. Świeciła mi po oczach światełkiem, zadawała jakieś dziwne pytania, potem kazała wstać i iść prosto od ściany do ściany. Trochę koślawo mi to wychodziło, więc mięli niezły ubaw.
-Taki troskliwy chłopak jak on to skarb!-Powiedziała cicho, ale nie szeptem. Zapewne to usłyszał, bo wymieniliśmy zawstydzone spojrzenia przy tym się rumieniąc.
-Nie jesteśmy razem- Odparł spuszczając głowę.
-Ale powinniście.- Zaśmiałam się głośno w reakcji na jej słowa. W sumie nie wiem czemu. Nie powiedziała niczego śmiesznego. I jako jedyna się śmiałam. Spojrzeli na mnie wzrokiem Pt.,,Coś ty brała''. -Wygląda na to, że jest wszystko w porządku...Jakby coś się działo to zawieź ją do szpitala- Zwróciła się do chłopaka. Przytaknął głową i stanął koło mnie przy drzwiach.
-Dziękuję-Uśmiechnął się do kobiety i wyszliśmy na korytarz.
-Jest dziesiąta....
-No i co?-Uniósł jedną brew do góry.
-A to, że opuściłeś zajęcia.-Przymrużyłam oczy.
-Przecież musiałem ci pomóc.-Wzruszyłam ramionami.-Nie możesz po prostu podziękować?
-Ja nie nigdy nie dziękuję.-Pokręciłam głową i przyśpieszyłam. Odwróciłam się, ale już go nie było. I dobrze nie mam ochoty na rozmowę. Byłam wdzięczna za pomoc, ale nie miałam w zwyczaju dziękować.
  Otworzyłam drzwi od sali, w której miałam mieć zajęcia. Pomieszczenie było małe. Stało tam piętnaście pojedynczych ławek. Wolne były tylko dwie, więc...wielkiego wyboru nie miałam. Zajęłam miejsce najdalej od wszystkich. Torbę położyłam na krześle obok.
  Z zaplecza wyszedł wysoki mężczyzna. Przedstawił się jako Matthew Davis- Nasz wykładowca.-Dzisiaj porozmawiamy o improwizacji! Czy ktoś nam powie co...-Przerwała mu brunetka wchodząca do sali.
-Dzień dobry. Jestem...
-Spóźniona?!- Zapytał ostrym głosem.- Tak panno Hale! jest pani spóźniona!
-Bardzo przepraszam, ale nie mogłam złapać taksówki-Zaczęła się tłumaczyć. Wyglądała na przerażoną. W sumie, to nie tylko ona. Wszyscy byliśmy. Koleś nie wyglądał na miłego i taki też nie był.
-Kolejne ciekawostki o mnie :Nie znoszę jak mi ktoś przerywa i Spóźniania! Więc Radzę się dostosować, albo wypad!-Współczuję tej dziewczynie. Trzęsie się jak galaretka.-A ty...-Spojrzał na nią ponownie.-Siadaj!-Dziewczyna szybkim krokiem poszła w kierunku ławki koło mojej. Spojrzała na mnie błagającym spojrzeniem, więc zdjęłam torebkę i lekko się uśmiechnęłam.
-Dzięki. Jestem Lucy Hale- Wyciągnęła dłoń, którą uścisnęłam.
-Erica Reyes.
-O co on robi taką aferę?! Przecież spóźniłam się tylko pięć minut!
-Nie wiem, ale koleś mnie przeraża. A ten jego akcent!-Zachichotałam.
-Hej panienki! Nie przeszkadzam wam?!-Tak mnie wystraszył, że lekko podskoczyłam. Spoważniałyśmy. Już chciałam wstać i mu coś powiedzieć, ale brunetka mnie powstrzymała.
Zanim się obejrzałam był już koniec wykładu i mogliśmy wyjść.
 Gdy byłam już przy wyjściu usłyszałam wołanie.
-Ty zostajesz!-Odwróciłam się i spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, wskazując palcem na siebie. Kiwnął głową i oparł się o biurko. Powiedziałam Lucy, żeby zaczekała na korytarzu.
-Panno Reyes...miło mi panią poznać-Wystawił rękę oczekując, że ją uścisnę. Jest wredny dla wszystkich, więc niech się nie spodziewa, że będę miła dla niego.
-Obejdzie się.-Skrzyżowałam ręce na piersi. Widok jego miny napawał mnie dumą...był w szoku, ale się uśmiechnął.-Więc? Czego pan chce?-Zapytałam z widocznym grymasem.
-Hmmm...Pamiętasz swoje szóste urodziny?-Zastanawiałam się przez chwilę, już miałam odpowiedzieć, ale mi przerwał.-No nieważne.-Odsunął się od biurka i powolnym krokiem chodził wzdłuż dużej tablicy.-Dostałaś wtedy różową sukienkę księżniczki...-Tak pamiętam ją, ale nie wiem od kogo była...Rodzice mówili, że od wróżki, bo wiadomo...byłam dzieckiem. Nadal nie wiem do czego ten koleś zmierza.- Rok później otrzymałaś Misia większego od siebie z fioletową kokardą na szyi...-Nagle w głośnikach rozległ się mocny kobiecy głos.
-Uwaga! Wszyscy studenci proszeni są na główny plac, w celu wybrana zajęć dodatkowych. Decyzje należy podjąć do jutra. Zajęcia, które wybierzecie są obowiązkowe do końca roku. Koniec komunikatu.
-Słyszał pan? Muszę już iść. Do widzenia.-Machnęłam ręką i wyszłam w pospiechu. Razem z nową koleżanką poszłyśmy w wyznaczone miejsce. Kim jest ten cały Davis?! Skąd on wie co dostałam na urodziny?! Przecież ja ledwo to pamiętam! W normalnych okolicznościach zadzwoniłabym do mamy i zapytała czy zna tego faceta, ale przecież zorientowała by się, że w LPU nie ma takiego profesora. Biłam się z myślami...Nie wiem co robić.
   Rozglądałyśmy się po stoiskach. Każdy gadał, w sumie krzyczał to samo i wręczał ulotki, nawet jak mówiłyśmy, że nie jesteśmy zainteresowane. Ja interesuję się fotografowaniem, więc szukałam czegoś z tym związanego, a Hale poszukiwała jakieś grupy A cappella. Niestety jak na razie nic nie znalazłyśmy.
Dostałam SMSa
'Od Emily':
Mam nadzieję, że pamiętasz o naszych zakupach? x
'Do Emily':
Oczywiście :)
Miałam dziwne wrażenie, że ktoś się nam przygląda... i znów miałam rację. Przy stole wyłożonym zdjęciami i ulotkami stały dwie dziewczyny. Jedna miała blond włosy, a druga rude.
-Hej dziewczyny- Uśmiechnęła się rudowłosa.- Byłybyście zainteresowane dołączeniem do naszej grupy A cappella?-Rozdała nam po ulotce, którą dokładnie przejrzałam.
-To chyba jest teraz modne?-Spytałam spoglądając na nie znad kartki.
-Oczywiście. Śpiewamy Covery, ale bez muzyki.- Lucy była zachwycona, ja niekoniecznie.-Na kampusie są dwie grupy, my czyli The Bellas i The Treblemakers z tym, że oni przyjmują samych facetów. Więc... zainteresowane?-Uśmiechnęłyśmy się szeroko.
-Sorry, to nie dla mnie.-Odparłam oddając ulotkę.
-Żartujesz?Ja w to wchodzę.-Rzekła brunetka wymieniając z blondynką uścisk dłoni.
-Śpiewamy na całym świecie i bierzemy udział w międzynarodowych turniejach.-Przekonywały mnie, ale ja należę do osób upartych, więc...traciły tylko czas.
-Przykro mi ja nie śpiewam.-Dodałam żegnając się, ponieważ zadzwonił mój telefon. To był Theo, więc odebrałam.
-Chodź już do domu. Czekamy na ciebie.
-Jakie my? przecież idę z Thorne.
-Tak, ale ja też chcę, więc...Chodź już.-Okej. Ten dzień po prostu nie jest moim szczęśliwym. Rano scena z Dylanem, potem ten napalony koleś, Daniel, nawet nie wiem czemu tak na niego naskoczyłam... Pan Davis, nie wybrałam jeszcze zajęć, a na dodatek, jeszcze się przyczepił Raeken! A chciałam resztkę tego fatalnego dnia spędzić w DAMSKIM gronie...
     Po galerii chodzimy już czwartą godzinę....jednym słowem...my mamy dość, ale Emily wydaje się być w pełni sił...Odwiedziliśmy chyba już każdy sklep...Dwukrotnie.
   Po zakończonych zakupach poszliśmy do baru. Wydawał mi się dziwnie znajomy, ale nigdy tu nie byłam...
-Blondi!- Krzyknął  barman. Podszedł do mnie i ucałował w policzek. Byłam w szoku...W głowie miałam tylko jedno pytanie: KTO TO DO CHOLERY JEST?!
-Yyyyy... Czy my się....znamy?-Wydukałam. Wyglądał na zdziwionego.
-No tak...-Spuścił głowę uśmiechając się.-Powinienem wiedzieć, że mnie nie zapamiętasz, oraz tego chłopaka, z którym się macałaś.-Myślałam, że oczy mi zaraz wypadną. Ja nic nie pamiętam. Byłam chyba zbyt pijana.
-Jakiego chłopaka?!-W tym czasie do środka wszedł Dylan z Danielem. Chłopak na nich spojrzał po czym wskazał na O'briena.
-A na przykład tego. Pomijając mnie oczywiście.-Odwróciłam się a brunet stał niespodziewanie za mną. Tak jak zawsze z chamskim uśmieszkiem.
-Czemu mi nie powiedziałeś?!- Spytałam, próbując się opanować.
-A zmieniłoby to coś? Przecież jesteśmy kumplami.-Odszedł jakby nigdy nic i śmiał się z chłopakami. Ta sytuacja mnie przerosła. Chyba muszę się napić.
                                                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No witam w Trzecim już rozdziale!
Mam nadzieję, że się wam podoba :)
Napiszcie w komentarzu co sądzicie o tym wszystkim.
I przepraszam za małe spóźnienie ;) pozdrawiam xoxo :*






5 komentarzy:

  1. bardzo mi się podaoba :D mega
    @newwitchintown

    OdpowiedzUsuń
  2. Super - tylko to słowo przychodzi mi do głowy :)
    Czekam na następne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaaaaaaa wiedziałam, że coś między nimi było <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham czekam z niecierpliwością na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  5. Super. Ciekawy rozdział . Powodzenia w dalszym pisaniu. :)

    OdpowiedzUsuń

Layout by E(L)MO