poniedziałek, 14 września 2015

05,,Bardzo za nim tęsknię'' część 2.

     Przyszło około trzydziestu osób. W tym 3 zaproszone przeze mnie; Rebel Wilson- Jedna z najfajniejszych babek w The Bellas-, Jake Grant- Przesłodki chłopak z The Treblemakers, który pomógł mi tachać rzeczy na próbę- i oczywiście Lucy.

    Nie chciało mi się jakoś specjalnie stroić, chciałam iść w jeansach i jakimś topie, ale dziewczyny się upierały, więc włożyłam szorty z wysokim stanem, biały crop top i trampki za kostkę w kolorze bluzki.
-Tak lepiej.- Krzyknęły synchronicznie, co mnie rozbawiło.

    Grant zrobił playlistę, na której znajdowała się głównie muzyka klubowa. Każdy gość przyniósł ze sobą ''dar'' w postaci alkoholu i jedzenia- chipsów- Rzeczą, którą musiałam zrobić, było zamknięcie mojego pokoju na klucz, z oczywistych powodów.
    Z początku siedziałam w kuchni, piłam piwo i rozmawiałam z jakąś koleżanką Theo.
-Chodź!- dziewczyny pociągnęły mnie za rękę. Zaczęłyśmy tańczyć i skakać w rytm muzyki.
    Po jakimś czasie nie miałam już siły. Chciałam usiąść i się napić, ale cały czas któraś mnie zatrzymywała i kazała się bawić.
   Z tłumu wyłonił się Dylan. Miał na sobie ten T-shirt, który pożyczył mi pierwszej nocy.
-Ej... Wow!- Nagle pewny siebie Dylan zaniemówił. Nie do końca wiedziałam dlaczego.-Chyba za dużo wypiłem.- Przetarł oczy i zaczął się śmiać.
-Co cię tak bawi?- Spytała lekko zirytowana Emily.
Spoważniał.
-Wyglądacie... Tak samo.- Ponownie wybuchł śmiechem. Spojrzałam najpierw na Ems, potem na Lu. Rzeczywiście. Ubrane byłyśmy bardzo podobnie. Uśmiechnęłam się. Na prawdę nie zwróciłam na to wcześniej uwagi. Ciekawe czy to przypadek, czy zrobiły to specjalnie?
-Mogę ją porwać?- Zwrócił się do moich ''bliźniaczek''. Kiwnęły radośnie głową. Chwycił mnie za rękę i poszliśmy w głąb tańczących ludzi.
-O co chodzi?- Spytałam.
-To już nie mogę sobie z tobą potańczyć?- Uśmiechnął się.
  Wygłupialiśmy się. Ja i Dylan czasem zachowujemy się jak dzieci, ale w sumie wolałam go w tej wersji, niż zadufanego w sobie dupka. Wszystko było okej, póki nie zobaczyłam jak jakaś wywłoka flirtuje z Danielem i następnie go całuje! W tym momencie coś we mnie pękło. Czy jestem o niego zazd... nie! to nie jest zazdrość! Po prostu jest moim przyjacielem i nie chcę aby się wpakował w coś... ta dziewczyna na pewno chce go wykorzystać... tylko do czego? Zaczynam wariować. Czemu uważam, że każda dziewczyna jest zła, straszna i okropna?
 Postanowiłam, że pójdę do swojego pokoju. Nie mogłam już na to patrzeć. Zacisnęłam pięści i powoli szłam w wyznaczonym przez siebie kierunku.
-Hej! Dokąd idziesz?!- Usłyszałam za sobą głos Dylana, jednak go zignorowałam.
    Opadłam bezsilnie na łóżku. Spod poduszki wyjęłam małego, puchatego misia i mocno się w niego wtuliłam. Nie wiem czy to co czułam, to złość czy smutek, jednak chciałam się tego wszystkiego pozbyć.
 Sięgnęłam po telefon. Włożyłam słuchawki do uszu. W takich chwilach pomagała mi tylko muzyka. Włączyłam piosenkę, która zawsze poprawia mi humor-,,All Night'' R5- jednak dzisiaj było to prawie nie możliwe.
 Can we live for the moment
Can you live for tonight
Can we forget what was broken
 and say say say we'll be
All right
Cause even if we change
we'll always be the same
All night
I promise if you stay
we'll never fade away
All night
W chwili gdy zanuciłam te słowa, poczułam jak łza spłynęła mi po policzku. Miałam wrażenie, że ktoś puka do drzwi, ale nie miałam ochoty z nikim teraz rozmawiać. 
-Nie ważne kim jesteś! Odejdź i daj mi spokój!- Wrzasnęłam, po czym wróciłam do nucenia.
 Drzwi lekko się uchyliły, a do środka powoli z zamkniętymi oczyma, wszedł Jake. 
-Mam nadzieję, że nie jesteś naga.- Powiedział, otwierając jedno oko.- Czyli jednak nie.-rzekł smutniejszym tonem. Rozbawiona, przewróciłam oczami. Schowałam telefon z słuchawkami pod pierzynę. 
-Czemu tak nagle zniknęłaś? Źle się czujesz? Przynieść ci jakieś proszki? Może zrobić...
-Nie!- Wtrąciłam szybko, nie pozwalając mu skończyć.- Bardzo ci dziękuję, ale nic mi nie jest.- Uśmiechnęłam się lekko. Przesunęłam się, robiąc chłopakowi trochę miejsca, żeby mógł się koło mnie położyć. Tak też uczynił. 

                                     *Dwa dni później*
 Siedziałam z Danielem na ławce w parku, nieopodal naszego mieszkania. Można powiedzieć, że sytuacja na domówce została zapomniana. Było naprawdę dobrze między nami- Zero sprzeczek, fochów itp.-Za to Dylan był jakiś dziwny. To wszystko było jakieś chore... Kiedy było dobrze pomiędzy mną a Dylem, coś psuło się z Danem i na odwrót- Gdy było okej z Sharmanem, O'brienowi odbijało.- Ta sytuacja zaczęła mnie denerwować.
 Ostatnio spędzam masę czasu z Jake'iem. Potajemnie pomaga mi przy ćwiczeniach z tańca. Pewnie zastanawiacie się czemu ''potajemnie''? Otóż, jak wcześniej wspomniałam on należy do The Treblemakers. I tu pojawia się kolejne pytanie: ''No i co z tego?'' A to moi drodzy, że jesteśmy z dwóch innych grup. A Anna Camp i Brittany Snow- Liderki zespołu- Mają obsesję na punkcie ''regulaminu''- Zabraniają nam wszelkich kontaktów z kimkolwiek z grupy TT.- Dlatego ''ukrywamy'' naszą przyjaźń. Wiedzą o tym tylko moi współlokatorzy, Lucy i Rebel.
-I co ty na to?- Zapytał, szczerząc się.
-Ale co?- Pokręcił głową, lekko się uśmiechając.
-Pytałem czy chcesz zobaczyć co dla ciebie mam?- Zmroziłam go spojrzeniem.- Spokojnie. Nie wydałem ani centa.- Odkąd pamiętam nie lubię gdy ktoś wydaje na mnie pieniądze. Nigdy nie mogłam się ''zrewanżować''. Także nie przepadam za niespodziankami. Moi znajomi z liceum... nigdy nie było wiadome, czego się po nich spodziewać.
Po chwili zastanowienia, skinęłam głową.
Chwycił mnie za rękę i szliśmy w stronę domu. Co chwile zerkał na telefon. Jakby czekał na jakąś ważną wiadomość.
    Siedziałam w salonie z Emily i oglądałyśmy masz ukochany serial- Supernatural.- W sumie było mi obojętne co Dan wykombinował. Jesteśmy w domu już od godziny i nic.
Nie mogłam się skupić na oglądaniu. Ignorowałam nawet docinki Ems, odnoszące się do tego, który z bohaterów ma lepszy tyłek. Oczywistym było, że Dean. Ona jednak upierała się, że Sam.
Rozmyślałam o ostatnich wydarzeniach, o rodzinie, Rose i... Thomasie... Przypomniało mi się nasze pierwsze spotkanie.- Był to pierwszy dzień liceum. Padał deszcz. Poślizgnęłam się i gdyby nie on upadłabym centralnie w kałużę błota. Nie wiem czy można to nazwać miłością od pierwszego wejrzenia, ale wiem, że to co poczułam będąc w jego objęciach, było cudowne.
    Z zadumy wyrwało mnie upierdliwe pukanie do drzwi. Oczywiście nikomu nie chciało się ruszyć dupska i otworzyć, więc zrobiłam to ja. Moim oczom ukazała się zgarbiona postać w zielonym bereciku. To był pan Hendrix.- Najbardziej zrzędliwy i upierdliwy sąsiad. Czepia się dosłownie wszystkiego.
-Witam.- Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Nie pyskuj mi tu smarkulo jedna!- Burknął pryskając mnie wodą ze spryskiwacza, niczym nieposłusznego pupila. Prychnęłam niezadowolona. Już chciałam mu powiedzieć co o nim myślę, ale ponownie zostałam skarcona wodą.- Czemu hodujecie ryby bez pozwolenia mieszkańców?! Macie usunąć to akwarium! - Krzyczał, gorączkowo wymachując rękoma i wskazując na pusty kąt.
-Chyba za dużo ziółek pan wypił.- Mruknęłam chamsko pod nosem.- Do widzenia.- Rzuciłam zamykając drzwi.
Nie upłynęło nawet dziesięć minut, a znów ktoś się dobijał. Byłam pewna, że to znów ten stary piernik! Otworzyłam szybko drzwi i nie patrząc kto przed nimi stoi zaczęłam krzyczeć.
-Nie hodujemy żadnych ryb! Proszę stąd iść!- Miałam zamknięte oczy. Byłam tak wściekła, że nie chciałam na niego patrzeć.
-Ale dopiero co przyjechałem.- Odparł ktoś smutnym głosem. To nie pan Hendrix. To nie możliwe! Bardzo dobrze wiem do kogo należy ten słodki głosik. Moim oczom ukazała się sylwetka chłopaka, ale nie byle jakiego. To był Thomas! Z mega wściekłej osoby, przemieniłam się w najszczęśliwszą osobę na świecie.
Rzuciłam się chłopakowi na szyję, ściskając go z całych sił. Podniósł mnie. Wydałam z siebie stłumiony pisk szczęścia. Nie mogłam uwierzyć, że to on.
-Mała... Dusisz.- Powiedział lekko dysząc. Oderwałam się od niego.
-Przepraszam.- Odparłam, lekko speszona.- Nawet nie wiesz jak tęskniłam.
-Po pierwsze: Nie chciałem abyś przestała, uwielbiam kiedy czochrasz moje włosy.- Zachichotał.- Po drugie: Ja też tęskniłem. Nie mogłem przestać o tobie myśleć.- Chwycił mnie w pasie, przyciągnął do siebie i wpił się w moje usta.
To był jeden z naszych najdłuższych pocałunków. Byłam tak szczęśliwa i podekscytowana jego obecnością, że nie protestowałam.

                                                           ************************
Boom! Suprajs Madafaka XD tego się nie spodziewaliście (nawet jeśli, to dajcie się nacieszyć tym, że jest nowy rozdział).
Sami dobrze wiecie, że zaczęła się szkoła :/ więc mam mało czasu na pisanie rozdziałów. Może nawet nie być ich przez miesiąc, ale nie martwcie się, nie zamierzam jeszcze porzucać tej historii. (Tyle pomysłów :*)
a oto piosenka, która pojawiła się w rozdziale :3
    JEŻELI CZYTASZ, USZCZĘŚLIW MNIE I ZOSTAW KOMENTARZ <3



Layout by E(L)MO